O ODPUSTACH ZA ZMARŁYCH SŁÓW KILKA…

Odwiedzenie cmentarza w uroczystość Wszystkich Świętych i w kolejnych dniach listopada to nie tylko okazja do zapalenia znicza, ale przede wszystkim do modlitwy i uzyskania odpustu za naszych bliskich zmarłych. Czym jest odpust i jak go można zyskać?

Kodeks Prawa Kanonicznego w kanonie 992 podaje następującą definicję odpustu: „Odpust jest darowaniem wobec Boga kary doczesnej za grzechy odpuszczone już co do winy. Może go uzyskać wierny, odpowiednio przygotowany – po wypełnieniu pewnych określonych warunków – przez działanie Kościoła, który jako służebnica odkupienia autorytatywnie rozporządza i dysponuje skarbcem zadośćuczynienia Chrystusa i Świętych”. Największa trudność w zrozumieniu idei odpustu tkwi w pojęciu „kary wiecznej” i „kary doczesnej”. Czym w ogóle są owe kary? Kiedy popełniamy grzech ciężki (śmiertelny) pozbawia on człowieka, wspólnoty z Bogiem, czyli zamyka dostęp do życia wiecznego w niebie. Ten najtragiczniejszy efekt grzechu nazywa się „karą wieczną” – czyli stanem wiecznego potępienia, piekłem. „Grzech, jest obrazą świętości i sprawiedliwości Bożej – zaznacza św. Jan Paweł II – oraz odrzuceniem osobistej przyjaźni, jaką Bóg okazuje człowiekowi (…) Jeśli jest to grzech ciężki, pozbawia człowieka komunii z Bogiem i w konsekwencji wyklucza go z udziału w życiu wiecznym. Jednakże skruszonemu grzesznikowi Bóg w swoim miłosierdziu wybacza ciężki grzech i daruje mu «karę wieczną», którą musiałby ponieść”. Dlaczego jednak istnieje jeszcze „kara doczesna”, skoro grzech jest już „odpuszczony co do winy”, czyli w sakramencie spowiedzi? Każdy grzech, nawet powszedni (lekki), powoduje w jakimś stopniu nasze duchowe osłabienie, utratę moralnej kondycji. Narusza (lub zrywa, jeśli jest to grzech ciężki) naszą dobrą relację z Bogiem oraz z innymi ludźmi. Ponadto uderza w samego człowieka, „zatruwa” jego duszę, zabija radość życia, osłabia zdolność czynienia dobra, prowokuje kolejne zło, otwiera drogę do uzależnienia od grzechu. „Niesiemy sprzeczności, które są konsekwencją naszych grzechów” – pisze papież Franciszek. Grzech zostawia „negatywny ślad w naszym postępowaniu i w naszych myślach pozostaje”. To jest właśnie owa „kara doczesna”. Może pomoże tu pewien przykład. Ktoś ze złośliwości niszczy piękną kryształową wazę swojego przyjaciela. Potem jednak żałuje popełnionego czynu i idzie prosić o wybaczenie. Przyjaciel przyjmuje go radością i wybacza wszystko. Są pojednani. Jednak waza wciąż pozostaje zbita na drobne kawałki. Wina odpuszczona, ale pewne konsekwencje pozostały. Tak też dzieje się z grzechem, który nawet odpuszczony w sakramencie pokuty, co jest konieczne do zbawienia, pozostawia w duszy pewne konsekwencje: materialne i duchowe. Te konsekwencje nie pozwalają człowiekowi w pełni przylgnąć do miłości Boga i dlatego potrzebny jest jeszcze proces oczyszczenia. Wiąże się on z pewnym cierpieniem, które wynika także z ogromnej tęsknoty za Bogiem i świadomości własnej grzeszności. Ta tzw. kara nazywana jest „doczesną”, ponieważ trwa do pewnego czasu, nie sięga w wieczność (sięga jednak czyśćca!). Przebaczenie winy, jakie otrzymujemy w sakramencie pojednania, uwalnia człowieka od „kary wiecznej”, „kary doczesne” pozostają w nas dłużej. Jest z tym podobnie jak z nałogowym palaczem, który rzucił palenie, ale skutki nałogu odczuwa jeszcze długo. Grzesznik potrzebuje nie tylko przebaczenia, ale także „rekonwalescencji”, czyli uzdrowienia ze wszystkich konsekwencji grzechu. Ten proces oczyszczania serca nazywa się pokutą. Nauczanie o czyśćcu opiera się na tej samej podstawie. Człowiek nawet jeśli umiera pojednany z Bogiem, może być jeszcze niezdolny do radości nieba z powodu obciążeń spowodowanych przez popełnione grzechy. Czyściec oznacza „Boży detoks” po zatruciu przez zło. Pokuta na ziemi wiąże się z trudem, wysiłkiem, bólem. Pokuta w czyśćcu tak samo. Ale celem i kresem w obu przypadkach jest pełne uzdrowienie. Stan czyśćca należy pojmować nie jako kary, więzienia na które Bóg skazuje dusze czyścowe, ale przede wszystkim jako przygotowanie do pełnego zjednoczenia z Nim w niebie. Aby zmarli mieli pełny udział w Chrystusowym zwycięstwie nad śmiercią, oczyszczenie powinno być również całkowite.

Odpust jest więc pozasakramentalym uwolnieniem od „kary doczesnej” po wypełnieniu określonego przez Kościół czynu pokutnego. Innymi słowy odpust cząstkowy częściowo znosi karę doczesną za grzechy, zupełny zaś usuwa ją całkowicie. Aby w końcu zrozumieć działanie odpustu, trzeba również uwierzyć w pośredniczące działanie Kościoła. Ponadto należy pamiętać, że Ecclesia (Kościół) jest świętą wspólnotą grzesznych ludzi. Działa tu zasada naczyń połączonych. Każdy grzech człowieka osłabia całą wspólnotę. Z kolei – co pocieszające – świętość jednego przynosi korzyść innym. Ta solidarność w Kościele powoduje wymianę duchowych dóbr (świętych obcowanie). Fundamentem wspólnoty świętych w Kościele pozostaje sam Jezus Chrystus. Chrześcijanin, jednocząc się z Nim przez sakramenty, jednoczy się z Jego Ciałem, czyli Kościołem. Ta cudowna więź obejmuje wiernych na ziemi, świętych w niebie oraz pozostających w stanie czyśćcowego oczyszczenia. Owocem tych połączeń jest krążenie duchowego dobra. Nieraz posiadamy taką intuicję, że święci mają w sobie jakby nadmiar Bożej łaski, światła, dobra, i dlatego mogą nimi obdarować innych. Tak to właśnie działa. W średniowieczu zaczęto mówić o „skarbcu Kościoła”, w którym to duchowe bogactwo świętości jest zmagazynowane i Kościół może z niego udzielać „zapomogi” innym, słabszym jego członkom. Dosłowność tego obrazu może nieco razić, ale to najlepsza ilustracja zasady działania odpustu. Przy czym należy pamiętać, że najważniejszym „majątkiem” zdeponowanym w tym skarbcu są owoce dzieła samego Chrystusa, Jego doskonała miłość. To w Nim mieszczą się wszelkie zasługi Maryi i wszystkich świętych, ich modlitwy i dobre czyny, a także dobre dzieła każdego z nas. Odpusty są sięganiem przez Kościół do tego skarbca w celu wspierania uboższych duchowo. Tego rozdzielania nie należy pojmować jako jakiejś mechanicznej dystrybucji. Odpust jest w istocie formą modlitwy o uzdrowienie grzesznika. Cały Kościół wstawia się za grzesznikiem u Ojca Niebieskiego. Prosi Go o zniesienie w całości lub choć w części konsekwencji grzechu (kary doczesnej). Dotyczy to zarówno ludzi żyjących na ziemi, jak i tych, którzy pokutują w czyśćcu. Wiara w skuteczność takiej wstawienniczej modlitwy opiera się na skuteczności Chrystusowego krzyża. Dlatego odpust to takie „zaczerpnięcie” ze skarbca łask Kościoła, czy też „załadowanie” strzykawki, i… darowanie tego duszom w czyśćcu. Jest to więc ze strony człowieka konkretny akt miłości wobec zmarłego. To doskonała okazja, aby okazać miłość także tym, w stosunku do których nie zdążyło się tego uczynić za ich życia.

Trzeba też pamiętać, że nie jest łatwo uzyskać odpust. Trzeba spełnić pewne warunki, które wymagają przede wszystkim postawy nawrócenia. Odpust to nie „załatwienie” komuś czegoś po znajomości, wybłaganie łaski dla kolegi, bo szef jest moim dobrym znajomym. Odpust wymaga radykalnego pójścia za Ewangelią, za Chrystusem.

Oto jego warunki:

  1. Czyn odpustowy. Jest to warunek zmienny. Kościół podaje wiele możliwości, okazji do zdobycia odpustu. Teraz mówimy o odpuście związanym z oktawą Wszystkich Świętych. Czynem odpustowym jest tutaj nawiedzenie cmentarza i modlitwa za zmarłych (dowolna modlitwa).
  2. Stan łaski uświęcającej, czyli innymi słowy nie trwanie w grzechu ciężkim (jeśli jest potrzeba: spowiedź sakramentalna)
  3. Przyjęcie Komunii świętej.
  4. Modlitwa w intencjach Ojca Świętego (nie w jego intencji, ale w intencjach, które on ma w swoim sercu).
  5. Brak przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego. Ten warunek jest chyba jednym z najtrudniejszych. Tu właśnie chodzi o tę postawę nawrócenia, o pragnienie zerwania z każdym grzechem obecnym w moim życiu.