ŚWIĘTY MICHALE WSPOMAGAJ NAS W WALCE…

Po każdej Mszy świętej w naszej parafii odmawiamy modlitwę: Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce…, część z nas może zadaje sobie pytanie: dlaczego ją odmawiamy? skoro w innych parafiach nie ma takiego obowiązku. Poza tym zbliża się uroczystość świętych Archaniołów (29 września), więc uważam, iż jest to dobry czas aby napisać kilka słów związanych z historią powstania tej modlitwy poświęconej św. Michałowi Archaniołowi, który jest także jednym z głównych patronów całego Kościoła.

Ostatnim papieżem XIX stulecia był Gioacchino Luigi Pecci czyli Leon XIII (1878-1903). W 1886 roku właśnie ten następca św. Piotra napisał najbardziej znaną modlitwę do św. Michała Archanioła, którą odmawiamy po każdej Eucharystii. Według przekazanych ustnych relacji papież Leon XIII, po odprawieniu Mszy św. w kaplicy, przy której obecnych było m.in. kilku kardynałów nagle zatrzymał się u stopni ołtarza. Stał tam nieruchomo przez niecały kwadrans, a twarz jego rozświetliła się. Następnie, udał się w milczeniu do swego gabinetu, Kiedy w końcu otworzyły się drzwi papieskiego apartamentu Leon XIII kazał wezwać Sekretarza Kongregacji Obrzędów, wręczył mu kartkę papieru, i polecił mu wydrukować napisany na niej tekst i rozesłać go do wszystkich biskupów świata. Co ta kartka zawierała?  Właśnie modlitwę, którą odmawiamy wspólnie po każdej Mszy świętej z wezwaniem do „Wodza niebieskich zastępów”, prosząc Boga, aby „strącił szatana do piekła”. Dodatkowo papież zalecił aby kapłani w całym Kościele odmawiali ją wraz z wiernymi, klęcząc, po każdej tzw. Mszy świętej cichej, tzn. nie śpiewanej. Posłuchamy relacji naocznych świadków tego wydarzenia:

Pewnego ranka wielki papież Leon XIII zakończył Mszę św. i uczestniczył w innej, odprawiając dziękczynienie, jak to zawsze miał zwyczaj czynić. W pewnej chwili zauważono, że energicznie podniósł głowę, a następnie utkwił swój wzrok w czymś, co się unosiło nad głową kapłana odprawiającego Mszę św.  Wpatrywał się niewzruszenie, bez mrugnięcia okiem, ale z uczuciem przerażenia i zdziwienia, mieniąc się na twarzy. Coś dziwnego, coś nadzwyczajnego działo się z nim. Wreszcie, jakby przychodząc do siebie, dał lekkim, ale energicznym uderzeniem dłoni znak, wstał i udał się do swego prywatnego gabinetu. Na pytanie zadane przyciszonym głosem: «Czy Ojciec święty nie czuje się dobrze? Może czegoś potrzebuje?» – odpowiedział: «Nic, nic». Po upływie pół godziny kazał przywołać Sekretarza Kongregacji Rytów, dał zapisany arkusz papieru, polecił wydrukować go i rozesłać do wszystkich w świecie biskupów, ordynariuszy diecezji… Gdy go zapytano, co się zdarzyło w czasie dziękczynienia po Mszy św., Papież odrzekł, że w chwili, gdy zamierzał zakończyć modlitwę, usłyszał dwa głosy: jeden łagodny, drugi szorstki i twardy. I usłyszał taką oto rozmowę: Szorstki głos Szatana: „Mogę zniszczyć Twój Kościół!” Łagodny głos: „Możesz? Uczyń więc to”. Szatan: „Do tego potrzeba mi więcej czasu i władzy”. Pan: „Ile czasu? Ile władzy?” Szatan: „Od 75 do 100 lat i większą władzę nad tymi, którzy mi służą”. Pan: „Masz czas, będziesz miał władzę. Rób z tym, co zechcesz”. „Który wiek wybierasz” – zapytał Jezus. Odpowiedział diabeł: „kolejny” (czyli dwudziesty)!

Wizja papieża Leona XIII pokazuje odwieczną walkę toczącą się pomiędzy dobrem a złem. Walkę, która rozgorzała szczególnie w XX wieku! Wiek ten pochłonął 200 milionów ofiar ludzkich: I wojna światowa, II wojna światowa, zbrodnicze systemy totalitarne; nazizm, komunizm, materializm, ateizm, liberalizm, zagrożenie wojną nuklearną… Bez wątpienia to stulecie możemy nazwać czasem wielkiego zła.

Sobór Watykański II, dokonując reformy liturgicznej, zniósł modlitwę wprowadzoną przez Leona XIII, odmawianą bezpośrednio po każdej Eucharystii. Od kilkunastu lat, za zgodą władz kościelnych, modlitwa do Księcia Zastępów Niebieskich jest odmawiana po Mszy św. w Zgromadzeniu św. Michała Archanioła i w parafiach przez niego prowadzonych, ale także w wielu innych wspólnotach w Polsce i poza jej granicami, za zgodą lokalnego proboszcza, czy przełożonego.

Szatan nadal podstępnie działa we współczesnym świecie. W Polsce ciągle, niestety – jak pisał ks. prof. Czesław Bartnik – „nasilają się ataki na Kościół, na etykę ewangeliczną i ogólnoludzką…” Arcybiskup Angelo Comastri, autor tekstu Drogi Krzyżowej w 2006 r., której przewodniczył Benedykt XVI w Koloseum, napisał: „Zagubiliśmy sens grzechu. Dziś przez oszukańczą propagandę szerzy się głupia apologia zła, absurdalny kult szatana, szalone pragnienie łamania zasad, kłamliwa i pusta wolność, która wynosi kaprys, wadę i egoizm, ukazując je jako zdobycze cywilizacji (stacja III). Wydaje się, że mamy do czynienia z diaboliczną pychą, która zamierza zmieść rodzinę (stacja VII)”.

Odmawiajmy codziennie tę modlitwę nie tylko ustami, ale przede wszystkim sercem. Śpiewamy w Godzinkach ku czci św. Michała Archanioła: „Walka, która na niebie kiedyś się odbyła, dotąd się jeszcze w świecie Bożym nie skończyła. Ciemność walczy z światłością; zło się ciągle sroży…, bo tu chodzi o dusze by się nie dostały na trony, które w niebie duchy postradały”. Ta walka toczy się codziennie w moim sercu i duszy; toczy się o moje szczęście i zbawienie. To „bój bezkrwawy” o dobro, piękno i prawdę we mnie, którego nie wygramy sami, w którym potrzebujemy pomocy z nieba. I tę pomoc dobry Bóg nam daje przez posługę świętych aniołów, zwłaszcza ich wodza – św. Michała Archanioła. Na koniec wsłuchajmy się w słowa św. Jana Pawła II, który 24 kwietnia 1994 roku podczas niedzielnego rozważania powiedział, o modlitwie Leona XIII: „Chociaż w obecnej sytuacji nie odmawia się już tej modlitwy pod koniec celebracji eucharystycznej, zapraszam was wszystkich, abyście jej nie zapomnieli, abyście ją odmawiali, aby otrzymać pomoc w walce przeciw siłom ciemności i przeciw duchowi tego świata”. Odmawiajmy ją często w ciągu dnia. Oddajmy się pod opiekę św. Michała Archanioła. Niech nas strzeże, umacnia w dobrym, niech nas broni.